div#facebook { position: fixed; right: 10px; top: 10px; width: 32px; }

Wchodząc do budynku Biblioteki nie spodziewa się, że zobaczy się wielkie drewniane i solidne drzwi za metalową bramą zaznaczoną magicznymi symbolami i zamkniętą na dokładnie 15 kłódek wielkości dłoni. Wszystko to po to, by uchronić ciekawskie lub niewinne oczy przed zawartością tegoż działu.
Najtajniejsze księgi Czarnej Magii. Historie, których świat wolałby się wyprzeć. Badania, które nigdy nie powinny mieć zdarzenia...
Umiejętności:
- Rzemieślnictwo (poziom podstawowy)
- Pisanie i czytanie
- Handel (poziom podstawowy)
- Siłacz
- Broń dystansowa mechaniczna (strzelby)
Przedmioty:
- Strzelba mechaniczna-parowa z zapasem amunicji
- Zbroja mechaniczna
- Gogle
- Młot
- Torba
Offline
Staruszek doprowadził Was aż tutaj, gdzie to metalowa brama chroni drzwi do tajemniczego działu. Siwy mężczyzna spojrzał na Ciebie, następnie na chłopca, po czym westchnął ciężko i wyciągnął w przód dłoń, wyszeptał coś, po czym na jego dłoni ukazał się pierścień. Przyłożył jego oczko do każdego z symboli, które zaświeciły się lekko niebieskim światłem. Następnie mężczyzna spod swojej szaty wyciągnął klucz, który wisiał mu na rzemyku przy piersi i zaczął otwierać kłódki, szepcąc coś niezrozumiale. Brama otworzyła się.
- Lepiej, żeby chłopiec został na zewnątrz... - powiedział nieufnie staruszek.
Offline
TirvatarAdministrator
vanyali@aqq.eu- Lepiej niech wejdzie - uciął ostro Tirvatar, a w jego słowach można było wyczuć tłumioną groźbę podsycaną przez gniew.
Bezceremonialnie przeszedł przez bramę i od razu zaczął się ciekawie rozglądać. Wiedział, że dział ten przeznaczony jest tylko dla elit, więc chciał zerknąć okiem, ba! przynajmniej kątem oka, aby zgłębić tajemnice świata. Chrząknął ponaglająco, a na jego twarz wstąpiła urzędowa obojętność.
Offline
- Do końca, na lewo i ostatni regał. Powinniście tam coś znaleźć... - powiedział, po czym odchrząknął. - Nie mogę z Wami wejść, muszę także zamknąć drzwi. Za dokładnie dwie godziny je otworzę, myślę, że powinniście się w tym czasie zmieścić... - powiedział, po czym drzwi błyskawicznie się zamknęły.
- Kur...cze blade, nigdy nie myślałem, że się tutaj znajdę... - powiedział chłopak rozglądając się z podziwem, po czym przerzucił wzrok na Ciebie. - Będziesz miał kłopoty, jak się dowiedzą, że kazałeś mnie wpuścić... - dodał z uśmiechem satysfakcji.
Offline
TirvatarAdministrator
vanyali@aqq.euŁowca spojrzał ze złością na chłopca, ale nic nie powiedział. Sam się przecież na to zgodził, więc sam przetrzyma "kłopoty". Nie o tym jednak teraz myślał. Szybkim krokiem ruszył we wskazane miejsce i odszukał księgę, a niej rozdział "Rytuał ciał łączenia". Spojrzał na stronicę i z głodem wiedzy w oczach zagłębił się lekturze. Już pierwsze linijki tekstu wzbudziły w nim dreszcz niepokoju, a następnie ogromnego obrzydzenia. Czytał na głos, ale czuł, że z ledwością wydobywa z gardła jakiekolwiek dźwięki. Musiał wyglądać na prawdę niezdrowo. Blada twarz i spękane usta oraz strach w oczach nie mogły oznaczać nic dobrego. Przymknął oczy. Zapamiętywał.
***
Ostentacyjnym ruchem zamknął księgę, i dopiero teraz zaczął odzyskiwać czucie w koniuszkach palców. Czuł się jak by chorował przez dłuższy czas. Zasępił się głęboko chcąc zrozumieć to, czego nie rozumiał. To, co przeczytał przybliżyło go do tego co chciał, ale właściwie wiedział tyle co wcześniej.
- Co o tym myślisz? - Tirvatar chrząknął głośno - dla mnie to albo kompletna bzdura, albo kompletne szaleństwo!
Offline
Chłopak słuchał z zaciekawieniem siedząc pod jednym z ogromnych regałów. Odchylił głowę w tył i zamknął oczy. Zamyślił się na chwilę, po czym przygryzł usta w zdenerwowaniu.
- Jeśli to jest to, to nasz cel byłby w trzecim miesiącu rytuałów... - powiedział cicho i dość niepewnie. Otworzył oczy i spojrzał na Ciebie z wyraźnym mętlikiem w oczach. - Nie wiem czemu, ale coś mi podpowiada, że to nie to... Coś innego... - zamyślił się znowu i widać było, że w jego głowie toczy się wojna myśli. Chłopak wytężał umysł tak bardzo, że odbijało się to na jego twarzy.
Offline
TirvatarAdministrator
vanyali@aqq.eu- I wszystko na marne - Tirvatar poczuł, że opuszcza go nadzieja - tyle zachodu...
Założył ręce z tyłu i zaczął nerwowo krążyć po pomieszczeniu myśląc intensywnie. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w regały zakurzonych ksiąg. Chwycił opończę zawieszoną na krześle, ale wstrzymał się przed jej założeniem.
- Może znajdziemy w tych księgach coś jeszcze? Chyba, że masz jeszcze inny pomysł?
Offline
- Myślisz, że wyciągając pierwszą lepszą księgę od razu znajdziesz to, czego szukasz? - zapytał z nieco szyderczym uśmieszkiem. Podszedł do jednego z regałów i wyciągnął tą z napisem "Demoniczne Pakty". Przełożył pierwszą stronę, po czym uśmiechnął się i zaczął czytać. Zdawało Ci się to nieco dziwne, że chłopiec wychowany na Ulicy Szczurów potrafił czytać...
Gdy skończył czytać, zamknął głośno księgę.
- Ciekawe... - pokiwał głową. - Ale zupełnie nie związane z naszą sprawą... - westchnął i odłożył księgę tam, gdzie wcześniej stała. Zaczął rozglądać się za kolejnym tytułem...
- Pomógłbyś... - powiedział beznamiętnie nie odwracając wzroku od ksiąg.
Offline
TirvatarAdministrator
vanyali@aqq.eu- Już, już - Tirvatar w lot załapał o co chodzi. Ukucnął przy jednym z regałów i wyciągnął rękę po opasły tom. Szybkim ruchem, właściwie odruchowo strzepał kurz z okładki i otworzył na pierwszej stronie. Wymruczał pod nosem tytuł zaczął szybko wertować pożółkłe, suche od starości stronice. Gdy skończył pierwszą, wziął się za następną. Z każdą kolejną literą zapał opuszczał go jak powietrze z balonika. Powoli oswajał się z wiedzą, a z każdym tomikiem i tomiskiem wiedział więcej niż wcześniej. Czas nie ubłagalnie gnał do przodu, lecz łowca starał się wykorzystać ten czas najlepiej jak mógł. Choć zmęczenie i znużenie wyczerpywało go z każdą minutą, żołnierz zapamiętale litera po literze czytał dzieła.
Przynajmniej będę mógł powiedzieć, że było mi kiedyś dane tu być...
Offline
Minęło dość sporo czasu w ciszy zakłócanej szelestem kartek ksiąg. Znużenie dawało się już mocno we znaki. Chłopiec odpuścił sobie nawet stanie przed regałem, po prostu usiadł przy nim, opierając się o niego plecami. Westchnął ciężko i dalej przesuwał oczy po linijkach tekstu, kiedy to widocznie coś go zaciekawiło. Po chwili tryumfalny uśmiech wdarł się na jego twarz.
- Bingo! - powiedział wesoło. - Słuchaj! " Feminianizm jest sektą, o której nie wiadomo wiele. Informacje są niepewne i niepełne, ale wszystkie potwierdzają jedno - Feminianki to profesjonalne morderczynie. Podobno ich religia narodziła się wraz z dniem, kiedy to podczas najazdu wrogich wojsk na opuszczoną przez mężczyzn, którzy wyjechali na front, wioskę. Wtedy to najeźdźcy mieli zgwałcić wszystkie kobiety we wsi, bez względu na wiek. Faktem jest to, że wierni tej sekty to tylko i wyłącznie kobiety. Czekają one na znak od swojej Bogini - Matki, którą zwą Wendą, by przywrócić jej ciało. Tak oto ożywiona bogini ma stanąć na czele kobiecych wojsk, które przejmą władzę nad światem. Wenda, Bogini - Matka, ma składać się z ciał kobiet i zawierać ich duszę, nie wiadomo jednak, co to dokładnie oznacza... " - skończył czytać dość szybko, po czym przeniósł na Ciebie wzrok. - Ja chyba już wiem, co to dokładniej oznacza... - zauważyłeś błysk w jego oku.
Offline
TirvatarAdministrator
vanyali@aqq.euTirvatar pozamykał księgi i poodkładał je na miejsce. Osunął się na krzesło i zaczął przetwarzać w myślach to. co przed chwilą usłyszał.
- Wychodzi na to, że chcą ucieleśnić jakąś boginię? Wszystko dobrze, tylko gdzie teraz szukać morderczyni...
Oparł się łokciem o stół i zaczął nerwowo postukiwać palcami w blat. Minuty mijały, a łowca siedział jak zastygły wciąż w tej samej, kamiennej pozycji.
- Feminianizm - powtórzył jak by w tym zlepku liter kryło się coś na prawdę brudnego i podejrzanego - Może wiesz gdzie w Nerdii mogą znajdywać się spotkania tej sekty? A może... jest tutaj napisane?
Offline
- Nie, nic więcej... - powiedział jeszcze raz przelatując wzrokiem po wszystkich literkach w poszukiwaniu jakiegokolwiek znaku. - Ale przynajmniej wiemy, na czym stoimy... - uśmiechnął się słabo, po czym na jego twarz wprosiło się skupienie. W jego oczach widać było, że głęboko myśli i poszukuje rozwiązania.
- Słuchaj... Jeśli jest to sekta, to oni wierzą. Jeśli wierzą, są otoczeni energią, a nią prawdopodobnie dobry szaman potrafiłby mniej więcej zlokalizować...
Offline
TirvatarAdministrator
vanyali@aqq.eu- Szaman... - zasępił się Tirvatar - nie słyszałem o nich i nie znam żadnego, jednak skoro ty proponujesz ich usługi, to z pewnością wiesz też gdzie się znajdują. Wnioskuję, że nie w Nerdii i nie tutaj. Trzeba nam jednak czekać na otwarcie drzwi.
Łowca zaczerpnął powietrza pełną piersią, aby przynajmniej trochę uwolnić się od kurzu który drażnił go niemiłosiernie, jednak to nie pomogło. Westchnął zrezygnowany i lekko zapukał w zamknięte drzwi z nadzieją, że jakieś siły sprawią iż bibliotekarz przypomni sobie o tymczasowych "więźniach". Dwie godziny chyba minęły...
Offline
- Nie minęło więcej niż godzinę i pół, więc trochę poczekamy. - powiedział chłopiec spokojnie, przekręcając głowę w Twoją stronę, po czym zamknął oczy i zadarł głowę w górę, biorąc głęboki oddech.
- Niestety, nie znam żadnego szamana. I martwię się, bo jeśli ja nie znam, to rzeczywiście musi być gdzieś dalej, a na podróż nie mamy czasu. - niespokojny grymas przeleciał po jego twarzy.
Swoją drogą, ciekawe dlaczego chłopiec tak bardzo angażuje się w tą sprawę, jakby miał w tym jakiś osobisty cel. Z drugiej zaś, mógłby wyrwać się z Ulicy Szczurów, znał przecież pismo i był całkiem bystry, a z tym nie trzeba było cudu, by znaleźć jakąkolwiek, nawet najgorszą pracę...
Offline
TirvatarAdministrator
vanyali@aqq.euTwarz Tirvatara stężała momentalnie.
- Więc jak do cholery masz zamiar go znaleźć?! - wybuchnął nagle dając ujście emocjom, które przez minioną godzinę zjadały go od środka.
Miał ochotę wyjść na świeże powietrze i beztrosko zasnąć, a następnie obudzić się w świecie bez problemów. Miał ochotę dorwać paru zbirów i zakończyć w końcu to cholerne koło zła. Miał ochotę odpocząć...
Opamiętał się. Uspokoił się paroma głębokimi oddechami, a na jego twarz znów wypłynął poważny spokój.
- Jaki masz pomysł? - tym razem głos łowcy brzmiał przyjaźnie, wręcz prosił o pomoc, miał nadzieję - W jaki sposób znajdziemy szamana?
Offline